“But human nature—“ Fuck you. Enough said. Human nature is what we make it, and you know that too, whether or not you want to own up to it—you cowardly excuse-mongering bastards.

poniedziałek, 3 października 2011

kolektywnie/ colectivizado

Dużo ostatnio rozmów, rozmyślań i praktycznych działań naokoło funkcjonowania w kolektywie. Jedna z tak podstawowych i (w związku z tym?) jedna z trudniejszych rzeczy - kompleksowa, obejmująca wiele spraw, wkraczająca na różne tereny, poziomy, tematy. Od zmywania naczyń po zastanawianie się na co można a na co nie wydawać kolektywne pieniądze i czy chcemy, żeby kolektyw był otwarty na innych czy nie i do jakiego stopnia. I wydaje mi się, że wszystko w rezultacie sprowadza się do poziomu indywidualnego. Każdy kolektyw to zbiór indywiduów. Ciągły chwiejny i trudny balans między my i ja. I bardzo łatwo spaść w każdą ze stroną. Bardzo łatwo zatracić siebie, bardzo łatwo zamknąć się w sobie na grupę.
Dyskusja na temat pieniędzy. Czy zatraceniem ideałów jest wydawanie kolektywnych pieniędzy na jedzenie, piwo, sok, papierosy, bilet na pociąg? Jak może dalej funkcjonować kolektyw, jeśli osoby które go tworzą nie mają co jeść, są sfrustrowane bo nie palą od tygodnia, nie mają jak dotrzeć na spotkanie, bo nie stać je na bilet? Co uważa się za materiały pozwalające funkcjonować kolektywowi, gdzie kończy się granica między tym, co indywidualne a co kolektywne?
Jak zachować kolektyw otwartym na innych i jednocześnie ze swoim wewnętrznym balansem, przyjaźnią i zaufaniem?
Jeszcze jedna (z ważniejszych) obserwacji zawartych między indywidualnym i kolektywnym, że uczę się dużo o sobie żyjąc i pracując z innymi.

---------------------------------------------------------------------

Muitas conversas, pensamentos e acções practicas por volta do tema de funcionar num colectivo nos últimos tempos. É uma das coisas tão básicas e (por isso?) uma das coisas mais difíceis - complexas, abrangentes, que toca nas diferentes áreas, níveis, temas. De lavar a loiça à debates como gastar dinheiro colectivo e se queremos ter o grupo aberto aos outros e até qual ponto.
Acho que em resultado tudo resume-se no nível individual. Cada colectivo é um conjunto de indivíduos. Balanço difícil, contínuo e tremuloso entre eu e nós. É fácil cair nos ambos lados. É fácil perder-se no grupo, é fácil fechar-se para o grupo (dentro do grupo).
Discussões sobre dinheiro. Se é perca dos ideais, gastar dinheiro colectivo em comida, cerveja, sumos, cigarros, bilhetes de comboios? Como é possível funcionamento dum colectivo, quando os seus membros não têm para comer, andam frustrados por causa da falta de tabaco, não têm como chegar ao reunião porque não há dinheiro para o passagem? O que é considerado material para funcionamento dum colectivo, aonde é fronteira entre individual e colectivo?
Como manter o colectivo aberto e no mesmo tempo com seu próprio balanço, afinidade, confiança interna?
A outra observação (mais importante)que se encontra entre individual e colectivo, que aprendo muito sobre mim a viver e trabalhar com os outros.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz