“But human nature—“ Fuck you. Enough said. Human nature is what we make it, and you know that too, whether or not you want to own up to it—you cowardly excuse-mongering bastards.

poniedziałek, 26 września 2011

glass hour

http://www.youtube.com/watch?v=s8hOrhv_VAA

"Hourglass"

sucks me in, taking a ride
and i'm wishing for the satellite
grabbing vein pulling down on the radio
laughing at the face that's bending down

i'm all alone so far up here
and my oxygen's all gone

bend the metal
my glory box has failed
we're rocking in our reclining chairs
drive away that car
that brought us all this harm
those are the pieces of my story line

i'm all alone so far up here
and my oxygen's all gone

truly stressing realization
i wish i was an astronaut
eight hour bitterness all for whose sake
stain glass sunday school charades

niedziela, 18 września 2011

szczęśliwiej/mais feliz

dziś będę spać szczęśliwiej. dostałam dobre wieści od moich przyjaciół.

vou dormir hoje com mais felicidade. recebi boas noticias dos meus amigos.

sobota, 17 września 2011

a thrill going through my spine

Exists a funny coincidence of senses and feelings. Sometimes when I listen to a good (hardcore) music I feel exactly as when falling in love, with butterflies in my belly and this specific feeling of desire in the abdomen. When I'm physically close to someone who attracts me, this very unique moment of not yet touching but already exchanging each others warmth, my skin feels exactly the same as taking a hot bath. Wonder, which of those feelings and senses are determined by culture and the way I'm taught to use my body, which are completely uncontrolled and not determined. Wonder, which part of all that I feel when I make love to you comes from my nerve receptors, which part is projected and what kind of interpretations that I do not realize happens on the way from your lips on my neck to information in my brain and a thrill going through my spine.

wtorek, 13 września 2011

Warszawa/Varsovia

to neon "warszawa centralna" pijane panienki na obcasach kierowcy-mordercy cyklistów szybka jazda na rowerze jesienne powietrze komfortowe bycie z innymi smród kebabów i eklektyczny atak na zmysły
to retrospekcje z dzieciństwa najwcześniejsze bunty i przygody miejsca naznaczone historiami nowe scenografie tego samego co zawsze wschodu aspirującego do zachodu
to biurowce i budy z hotdogami dziury w ulicach i bramy
to ludzie dużo dużo dużo ludzi znanych z widzenia z liceum z historii z sąsiedztwa z przypadku z powodu ważnych wydarzeń i dużych przeżyć
to z.
to a.
to o.
to d.
to p.
to k.
to e.
to s.
to poczucie skomplikowanego wykorzenienia, nadzieji, zawodu, fascynacji
to "a może jednak" to "no przecież tyle się zdarzyło" to "szkoda że wyjeżdżam"
to ciągłe widmo zimy
-----------------------------------------------------------------------------
é néon "varsovia central" meninas bêbedas com saltos altos motoristas-assassinos de ciclistas andar bicicleta de presa ar de outono maneira confortável de estar com outros fedor de kebabes e ataque eclético nos sentidos
são as retrospetivas de infância as revoltas mais cedas e as aventuras lugares marcados por historias novas cenografias de mesmo leste que aspira ao oeste
são torres de escritórios barracas de hotdogs buracos nas ruas e portões
são as pessoas muitas muitas muitas pessoas conhecidos de vista de liceu de historias de vizinhança por a caso por as acontecimentos importantes e grandes eventos
é z.
é a.
é o.
é d.
é p.
é k.
é e.
é s.
é sentimento de de-raiz-ação complicada, esperança, de estar decepcionado e fascinado
é "talvez ainda" é "afinal tantas coisas aconteceram aqui" é "pena que vou mim embora"
é constante espectro do inverno

kilka dni temu i kilkaset kilometrów temu

Od dwóch lat, od kiedy istnieje tn blog, jestem w stanie ciągłego tam-i-spowrotem. Mam wrażenie, że to doświadczenie przemieszczania się wyolbrzymia rzeczy i wyostrza pewne zmysły. Ciągle muszę podejmować decyzje (świadomie mniej lub bardziej) KTO i GDZIE jest dla mnie ważniejsze, mam ciągłe poczucie braku i jeszcze większe niż kiedyś poczucie nienasycenia. Silniej odczuwam wagę każdej sekundy spędzonej z ważnymi osobami, bardziej zapamiętuję, przyglądam się tym, z którymi przebywam, wyostrzam uwagę, chłonę. Tak naprawdę zawsze, i bez przemieszczania się, podejmowałam decyzje z kim chcę spędzać czas, komu poświęcam uwagę. Ale dopiero teraz nabrało to specjalnego znaczenia, czuję bardzo mocno konsekwencje tych decyzji. Łakomie zagarniam każdą możliwą sekundę rozmowy, spojrzeń, uścisków. Odbieram bardziej tu i teraz, staram się być ciągle uważną. Nie ma usypiającej rutyny. I płacę też sporo za ten brak snu. Każde "do jutra" powiedziane do przyjaciela ciąży tak jak kiedyś "do-zobaczenia-kiedyś-jeśli-w-ogóle". I jestem też mocniej sama. I więcej tej samotności potrzebuję. Jestem dla siebie jedynym kompanem tego przemieszczania, odkąd zakończył się w moim życiu okres monogamicznego wzajemnego symbionalnego zasypiania, odkrywam bardziej w sobie partnera dla samej siebie. Jest to tak samo mocne i budujące, jak smutne i wywołujące melancholię. Melancholię z gatunku samotnej jazdy rowerem pustymi ulicami nocnego miejskiego molocha. Do cna świadome, bolesne uczucie wybierania. Dawania czasu jednym kosztem nie poświęcania go innym. I niby nic nowego, ale nagle tak bardzo obecne.