“But human nature—“ Fuck you. Enough said. Human nature is what we make it, and you know that too, whether or not you want to own up to it—you cowardly excuse-mongering bastards.

środa, 13 lipca 2011

odwrócenie znaczeń

Nagłe uczucie, które przychodzi z poranną kawą. Rano, tuż przed przebudzeniem w innych ramionach, jeszcze nie przeczuwalne. I nagle sama ze sobą, bez odbicia w innych i siebie nie poznaję. Czy może mocniej właśnie znam, zauważam czuję i zwracam? Niezadowolenie, rozdrażnienie, niepokój, nieswojość. Aż do granic porów skóry poczucie nieprzystawania.
Nie - swojość. We mnie odczuwalna moja własna nieprzyswajalność.
Nierozpoznawanie koncowek palcow u stóp, czy ten kawałek skóry tu, naprawdę? Mój? Jak to się stało że? część mnie?
Nieprzystawalność, niespełnienie.
To, co naokoło, to co we mnie nie moje. Gdzie jestem jak to się stało? To wszystko nie tak, czegoś mi brak. Nie spełniam się nie rozwijam za mało zbyt słabo odpuszczam nie walczę nie robię nie pracuję nie wysilam nie szukam nie otwieram.
I to dziwne uczucie ogromu miłości w środku, okropnie przytłaczająca siła której nie można na nikogo zrzucać, macierzyństwo?
Czy potrzebuję ciągłej konfirmacji w innych, czemu sama ze sobą nie? Tęsknota za wolnością, wolność od czego, czy nie jest tak że sama siebie zniewalam?jak wyjść poza siebie, jak być wolnym ze sobą? konieczność ciągłego bycia ze sobą gdziekolwiek się jest, czy śmierć jedynym wyjściem z tej irytującej ciągłej własnej obecności?
Nocne opowieści o otwartym morzu, o niekończącym się oceanie, o dźwiękach z odległego brzegu które są tylko melodią, niezrozumiałym zgiełkiem, wolność wzięcia kursu wstecz, zwrotu, ster w ręku. Ręka na biodrze, usta przy uchu, ocean w oczach.
Stykanie się powierzchni, skóry, nic o mnie nie wiesz, to ja ciągle sama ze sobą muszę, czy ma sens wysiłek poznawania innych?jaki kolor dla ciebie ma to zielone prześcieradło?
Nawet mój apart moim okiem i moją reką widzi inaczej, niemożność oddania tego, jak widzę. Wszystko przepuszczane przez filtry, soczewki, słowa, kable.
To co w środku na zewnątrz pali, trywialne błache nieważne. Jeszcze jedno słowo pośród tysiąca innych wypowiedzianych w tej sekundzie. Znaleźć środek wyrazu? niemożliwe? Cierpliwość? Słuchanie, wyobraźnia? Na ile cię znam, na ile wiesz o co mi chodzi? Czy wydaje mi się że wiesz, wydaje ci się że zrozumiałeś, wiesz że wytłumaczyłam?
Chcę poczuć mój dotyk twoją skórą, odwrócić znaczenia, zobaczyć słońce niebieskimi oczami. Nie chcę żebyś mówił nie chcę mówić, nigdy się nie dowiem.
To o to chodzi? Stąd to uczucie? Przejedzenie słowami, udawaniem, staraniem, oddawaniem, wysiłkiem, obrabianiem, wyrażaniem, próbami...? Chcę żebyś poczuł mnie od środka na zewnątrz, żebyś zdziwił się mną tak jak ja dziś siebie nie poznaję, żebyś siebie odebrał moimi zakończeniami nerwowymi, chcę ciebie dotykać twoimi palcami.
Niedoczekanie, niecierpliwość.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz