“But human nature—“ Fuck you. Enough said. Human nature is what we make it, and you know that too, whether or not you want to own up to it—you cowardly excuse-mongering bastards.

piątek, 26 marca 2010

we wtorek późnym wieczorem poza domem

Mam dużą potrzebę spójności. Jakby wbrew wszelkim pozorom, a może właśnie przez nie, przy ciągłym moim przemieszczaniu się, ciągłym ruchu i zmianie. Mam dużą potrzebę spójności. Potrzebuję widzieć, że układanka, którą powoli układam jest spójna, że elementy pasują do siebie, że tworzy się z tego COŚ. Mam potrzebę tożsamości.
Ale czy to, że wciąż dopasowuję do siebie klocki oznacza, że klamka już dawno zapadła, że mogę tylko dobierać, odnajdywać już z góry ( a może one były ustalane na dole?) ustalone elementy?
¿¿ Przez kogo dlaczego tak skąd ??
A może ta układanka trwa w nieskończoność i jest nieskończona liczba elementów pasujących i nie? Może mogę ją w nieskończoność rozwijać i przez to zmieniać całościowy obraz? Może ode mnie zależy ile czego w jakim czasie i kiedy dołożę?
Jeszcze nie dawno wrażenie nieodparte, że wiem po co i dlaczego wszystko się dzieje. Dziwne odczucie, że realizuję jakąś drugą daną mi szansę, że wszystko to już kiedyś było, tylko coś poszło nie tak w pewnym momencie, podjęłam jakąś złą decyzję.
Od niedawna wrażenie to zanika. Przed chwilą zastanawiałam się co robię w miejscu, w którym się znajduję, przecież to nijak nie pasuje, nie układa się.
Jestem w dziwnym fragmencie mojej układanki. Dziwnie, niepokojąco oderwanym od reszty. A może po prostu jeszcze nie znalazłam jakiegoś ważnego klocka...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz