“But human nature—“ Fuck you. Enough said. Human nature is what we make it, and you know that too, whether or not you want to own up to it—you cowardly excuse-mongering bastards.

środa, 13 stycznia 2010

koliście

Tak sobie myślę, że z tą linearnością czasu to jednak nie do końca prawda. Wierzę w jego kolistość - zwielokrotnioną kolistość, miliardy czasoprzestrzennych kół zataczających się ciągle, zachodzących na siebie, zawierających w sobie inne, mniejsze i zawartych w większych od siebie kołach. A wszystko zamknięte gdzieś w kulistości naszej planety. A może nawet Kosmosu?
Dla mnie życie podzieliło się na to "sprzed" i na to "po". Ale wiem, przeczuwam że dojdę kiedyś do punktu, gdzie te dwie rzeczywistości się spotkają. Dosłownie to przeczuwam nosem - rok po tym, jak postawiłam stopę za oceanem wracają do mnie co chwila zapachy. Rzadziej obrazy, te migawki, które już tak dobrze znam.
Jadę miejskim autobusem w Warszawie i czuję słony zapach oceanu i mokrego piasku. W swoim pokoju czuję perfumy mojej salvadorskiej współlokatorki i zanim znajdę źródło tego zapachu wrażenie znika. Jakby otaczały mnie duchy, zapachowe zjawy przypominające o swojej obecności. I cenię te mary, że nie pozwalają zapomnieć, że utrzymują wszelkie wspomnienia żywe, że pozwalają znów choć na chwilę poczuć bahiańską magię na skórze, w trzewiach..
Doświadczenie podróży i tego, co tam, a nie tu dojrzewa we mnie wraz z tym, jak piszę pracę magisterską. Logiczne, naukowe, uporządkowane. Z buchającym strumieniem pasji, tęsknoty i fascynacji między wierszami.
A z całej tej naukowej pracy Bahia jawi się coraz bardziej jak senna kraina, mango i papają obradzająca. Upragniona, daleka, niezdobyta i pozostawiająca niedosyt miłosny zbyt wczesnym porannym zniknięciem, upragniona kochanka.

Może dla tego nie ma we mnie miejsca na żadne inne kochanie? Jedyne o jakim jestem w stanie myśleć, to takie, które byłoby częścią tego wymarzonego raju...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz