“But human nature—“ Fuck you. Enough said. Human nature is what we make it, and you know that too, whether or not you want to own up to it—you cowardly excuse-mongering bastards.

czwartek, 22 października 2009

a kiedy...

Kiedy wrócę ocean będzie niebieski. Intensywnie, głęboko niebieski. Jeszcze nie granatowy, już nie błękitny. Odcinający się wyraźną linią niebieskości od nieba. Na Farol da Barra będzie się na kłębiasto biało kończył, rozbijając o skały. Tak samo, jak zawsze podczas przypływu. Będzie słychać brazylijskie, trochę tandetne, trochę specyficznie tropikalne reggae z małych odtwarzaczy ulicznych sprzedawców biżuterii. Ja będę wiedziała dokładnie, w który autobus wsiąść, żeby dojechać na Alto da Sereia. A tam, w sali na ostatnim piętrze obskurnego budyneczku będzie siedział tata Mutá rozparty na drewnianej ławeczce naprzeciwko wejścia, serdecznie roześmiany, z trzęsącym się brzuchem. Dzieciaki będą zamiatać podłogę, sprzedawać sobie złośliwe kopniaki i bojaźliwe spoglądać na tata, czy nie widzi. Tiago będzie naciągał berimbaus. Przyjdzie Janjá uściska serdecznie każde z dzieci, rzuci surowym okiem na ogół i zniknie w biurze - bibliotece - damskiej przebieralni. Na ulicy będą leżeć śmieci. Na stromych schodach prowadzących w górę dzielnicy będzie odbywać się cowieczorne męskie pijaństwo. Wariatka spod 10 będzie patrzeć spode łba, kiedy będę wspinać się na górę.
I zobaczę znowu horyzont po drugiej stronie świata.
I jak zawsze najdzie mnie refleksja: co ja tu właściwie robię? I po co?
Odetchnę głęboko wilgotnym, słonawym od morskiej bryzy powietrzem. Odpowiedzi na swoje własne pytanie nie znajdę. Jeszcze nie tego wieczoru.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz