“But human nature—“ Fuck you. Enough said. Human nature is what we make it, and you know that too, whether or not you want to own up to it—you cowardly excuse-mongering bastards.

czwartek, 24 września 2009

medytacja

...czyli myślę sobie, że jakiś sposób na spojrzenie na siebie od środka, na bycie ze sobą, na POCZUCIE się ze sobą.
Ja mam kilka na to sposobów. Jeden z lepszych - rower, dobre przełożenie i długa prosta. Najlepiej do Gdańska. I przekraczanie siebie, wychodzenie poza swoje możliwości. Robienie krok więcej. W tym przekraczaniu znajdowanie siebie. Swojego limitu.
Albo pusty basen i parę kilometrów przepłyniętych ciągiem. Słyszę tylko własny oddech i ten specyficzny, pusty dźwięk wody. A wszystko naokoło jest błękitne. 1000, 1050, 1100, 1150...
Albo wgapianie się w ocean. I znowu wracam, uciekam od mojego powrotu. W Brazylii odkryłam tę magię. Ocean ma imponującą siłę przyciągania. Mogłam siedzieć godzinami na plaży, na skałach i po prostu się w niego gapić. Niemy zachwyt, poczucie maleńkości i respektu. I nie-myślenie o niczym. Tylko miarowy ruch, szum, zapach. Morski bezkres, rozciągnięcie po horyzont i na-wierzchu-spieniona, trudna do wyobrażenia głębia wkradające się w myśli i wypierające cokolwiek innego z głowy.
Tęsknię za brazylijską magią. I za każdym razem, kiedy pojawia się ta tęsknota, wytrąca mnie to zupełnie z równowagi, którą ze sporym trudem powoli łapię. Wtedy ratuje mnie medytacja.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz