“But human nature—“ Fuck you. Enough said. Human nature is what we make it, and you know that too, whether or not you want to own up to it—you cowardly excuse-mongering bastards.

środa, 26 sierpnia 2009

Z beczki. Innej.

Znów wszystkie pory na skórze otwarte. I łapanie chwili, migawki. Marszałkowska/Hoża – dźwięk ruszającego z przystanku tramwaju. Pl. Konstytucji – przelotne spojrzenie starszego mężczyzny z samochodu obok. Marszałkowska/ Jerozolimskie – zpięciokrotniona latarnia odbijająca się w tylnej szybie starego, czarnego samochodu. Plac Bankowy, po wyjściu z kina – ułamek sekundy patrzenia na ulewę, która w kolejnych ułamkach sekund okazała się fontanną.
Często tak mam po wyjściu z kina. Może to wynika z jakiegoś przestawienia percepcji. Zaburzenia odbierania, przeprogramowania zmysłów. Z rzeczywistości na drugą stronę lustra, a potem nagle zapalają się światła a przede mną znowu ogromny kinowy ekran. I to uczucie, że z niego przed chwilą wyszłam. A potem jeszcze wyjście na ulice. Z opustoszałego kina. Jakby korytarz kinowy był jakimś tajemnym tunelem między tu a tam.
Z przedpołudnia przypomina mi się słońce na liściach w Saskim. Trochę nieśmiałe. A liście już powoli żółkną. Od wczoraj za – inspirowana. Więc pod tymi liśćmi myślałam, czym jest ta inspiracja. I, co to znaczy, że ktoś mnie inspiruje. I o zderzaniu się energii. O ich zaplataniu, przenikaniu, spotykaniu się. We wzroku, dotyku, przebywaniu, czuciu.
A inspiracja? Lekka, subtelna ale zdecydowana siła pchająca do przodu. I poczucie bezpieczeństwa, i mniejsze obawy co do tego, co będzie jutro. Spokój. Aktywny. I kojący.

I dlaczego codziennie się tak nie patrzy na rzeczy? Czemu codziennie się tyle nie widzi i nie czuje? I jak to zrobić, żeby tak było?
Jeśli w ogóle to ma jakiś sens. Na pewno jest przyjemne.

W kinie grają Spotkanie w Palermo.
Surrealistyczne, piękne, naiwne, trochę banalne i po niemiecku. Czyli wszystko, co lubię najbardziej. Beirut w ścieżce dźwiękowej i fotograficzne ujęcia kotwiczące się w pamięci.

Ot, tyle ekshibicjonistycznych wynurzeń.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz