“But human nature—“ Fuck you. Enough said. Human nature is what we make it, and you know that too, whether or not you want to own up to it—you cowardly excuse-mongering bastards.

czwartek, 30 lipca 2009

ostatnio..

Dużo wymieniam idei.
Pewnie dlatego, że nie potrafiłam tego robić przez ostatnie pół roku - nie miałam odpowiedniego języka do wyrażania myśli (dosłownie, w przenośni i pod każdym innym znaczeniem).
O płynnej ponowoczesności i Baumanie.
I luźne z tego wnioski o tym, co naokoło. Że na przykład niemal wszyscy, których znam borykają się z problemem, jakim jest zaspokojenie jednej z podstawowych potrzeb - posiadania miejsca do mieszkania.
Fizyczne zmęczenie, jakiego dawno nie odczuwałam, które nie pozwala myśleć. Wyzzuwa ze wszelkiej energii, inspiracji do działania. Błędne koło.
saudade
tęsknota
melancholia
lack of...

poniedziałek, 20 lipca 2009

z Kapuścińskiego

"Słabość antropologii europejskiej to traktowanie społeczności pozaeuropejskich jako obiektu badań,a nie jako partnerów kulturowych."

Prawda.

"Ważny jest każdy dzień, każda godzina. Czuję, jak popędza mnie czas, czuję jego presję. Niepokój we mnie. Ciągłe wyrzuty sumienia z powodu straconych chwil. Niechęć do wszystkiego, co nie jest pisaniem, obmyślaniem nowego tekstu, książką."

Też prawda.
Ciekawe, ile w byciu wybitnym i sprostaniu temu zadaniu jest wyrzekania się siebie, a ile spełnienia. A może jest to wprost proporcjonalne? Czy geniusz lub wybitność jest osiągnięciem czy darem?

piątek, 17 lipca 2009

warsaw - through the streets

Plac Zbawiciela...


...Nowy Świat...






...and Zieleniecka street...

piątek, 3 lipca 2009

letni warszawski wieczór


Szłam ulicą. Rozmyślając o tym i o owym. I przed oczami, gdzieś na wysokości Hożej stanął mi obraz starutkiego Pierre Verger'a, który opowiada o okresie, w którym przebywał to rok w Afryce, to rok w Brazylii. Zapytany, czemu tak, uśmiecha się zawadiacko i mówi: "W ten sposób zawsze wszyscy się cieszyli na mój widok. Przyjeżdżałem i mówili, jak dobrze mnie widzieć, tyle czasu mnie nie było. Nie zdążali się mną za bardzo zmęczyć."
Pomyślałam o tym, że mam serce w dwóch miejscach na świecie. I kolejne migawki przed oczami - osób, zdarzeń, chwil i ułamków sekund z Salvadoru. Dokładnie tak samo było tam. Przed oczami pojawiały się migawki obrazów - osób, zdarzeń, chwil i ułamków sekund z Polski.
Pierre Verger na starość osiadł na Bahia. I tam zmarł otoczony życzliwością i podziwem.
Łapię równowagę.

środa, 1 lipca 2009

razem z i w relacji do






Mam wrażenie, że otworzyły mi się wszystkie pory na skórze. I to, co naokoło wlewa się przez nie do środka. Doświadczam rzeczy mocniej, widzę więcej, zauważam i dotykam. Żeby to jakoś jeszcze umieć zwrócić.
Bycie z innymi daje mi dużo.
Szukam równowagi w tych relacjach. Dostrzegam małe, dobrze znane gesty przyjaciół. Siebie w tym szukam, niezmiennie.
I to, że razem z i w relacji do kogoś się formuję. Teraz wszystko, co przywiozłam zdaje się nabierać kształtów, kolorów, rumieńców. Zaczyna się transformować, formować i deformować. Doświadczenie się zmienia. I stąd ta ciągła potrzeba pisania, zapisywania, przypominania. Poczucie przeciekania, uciekania i zmiany. Ciąg dalszy.